Przedstawicielka Lewicy Ines Schwerdtner oraz polityk "Zielonych" Michael Kellner postulują o podjęcie stanowczych decyzji związanych z zagrożeniem niedoboru paliwa lotniczego w Niemczech. Oboje zachęcają podróżnych do zamiany samolotu na pociąg i domagają się likwidacji krótkodystansowych połączeń lotniczych nie tylko na terenie zachodnich sąsiadów Polski, ale również w Europie. Dostało się również latającym biznesowymi odrzutowcami.
Niemcy uwalniają już powoli strategiczne rezerwy ropy naftowej za pośrednictwem Międzynarodowej Agencji Energii (IEA), która przewiduje niedobory od czerwca, jeśli na Starym Kontynencie nie będzie alternatywy dla importu dostaw z Bliskiego Wschodu. Niemniej oprócz 2,6 mln ton z tego źródła do dyspozycji decydentów w Berlinie jest również 1,1 mln ton nafty, które zgromadziło Niemieckie Stowarzyszenie Zapasów Ropy Naftowej (Erdölbevorratungsverband - EBV). Jak na razie z tych zapasów wykorzystano w kwietniu "tylko" 50 tys. ton nafty.
Według danych Niemieckiego Stowarzyszenia Lotnictwa (Bundesverbandes der Deutschen Luftverkehrswirtschaft - BDL) zapotrzebowanie lotnictwa w Niemczech wynosi około dziewięciu milionów ton paliwa rocznie. Krajowe rafinerie pokrywają 45 proc. tego zapotrzebowania, jak wynika z danych Stowarzyszenia Paliw i Energii (Wirtschaftsverbands Fuels und Energie). Duże zasoby wykorzystywanej w Niemczech ropy naftowej pochodzi z Norwegii, Kazachstanu, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Znaczna jednak część, blisko jedna trzecia, była importowana jednak z regionu Zatoki Perskiej.
Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) alarmowało pod koniec ubiegłego tygodnia, że loty w Europie mogą być odwoływane pod koniec maja z powodu niedoborów paliwa.
Lufthansa już mocno zredukowała swoje oferowanie, w tym
do Polski, zamykając przy okazji funkcjonowanie swojej zależnej spółki CityLine. Większe cięcia u narodowego przewoźnika Niemiec planowane są od października. Wówczas wycofane zostaną z eksploatacji starsze szerokokadłubowce, wcześniej niż pierwotnie planowano.
Radykalne rozwiązania kryzysuChociaż kanclerz Friedrich Merz zwołał w tej sprawie Radę Bezpieczeństwa Narodowego, to minister gospodarki i energii Niemiec Katerina Reiche przestrzega przed panikowaniem i apeluje o skoordynowane działania, zapowiadając wdrożenie środków zaradczych na wypadek większych niedoborów paliwa lotniczego. Przedstawiciele dwóch ugrupowań proponują jednak inne rozwiązania, bardziej radykalne.
– Jeśli problem z naftą będzie większy, to nie powinno to dotknąć większości społeczeństwa. Podczas gdy rodziny muszą przeliczać dwa razy każde euro, menedżerowie i biznesmeni nadal latają wygodnie, często na trasach, które można łatwo pokonać pociągiem. Rejsy prywatnymi odrzutowcami i loty krótkodystansowe poniżej 500 km powinny zostać zakazane – uważa Ines Schwerdtner, przedstawicielka Lewicy, cytowana przez "Spiegel".
– Nie chcę nikomu odmawiać letnich wakacji, pomimo kryzysu, ale chcę powiedzieć jasno wszystkim menedżerom. Użyjcie swojej karty BahnCard 100 (niemiecki bilet kolejowy - przyp. red.) i wsiądźcie do pociągu ICE (Intercity Express - przyp. red.). Nie może być tak, żeby super bogaci nadal podróżują prywatnymi odrzutowcami, uszczuplając w ten sposób i tak już ograniczony zasób paliwa lotniczego – przekonuje Schwerdtner, która w swoim programie wyborczym z ubiegłego roku postulowała o zakazie lotów krótszych niż 500 km lub takich, które można zastąpić jazdą pociągiem do pięciu godzin.
Michael Kellner, ekspert Partii Zielonych ds. polityki energetycznej, uważa z kolei, że loty krajowe w Niemczech są zbędne w obliczu potencjalnego kryzysu związanego z niedoborem paliwa. Według niego problem dotyczy również lotów krótkodystansowych do innych europejskich krajów europejskich, a także oczywiście rejsów prywatnymi odrzutowcami.
– Niemcy powinny już oszczędzać – powiedział Kellner dla Niemieckiej Agencji Prasowej (DPA). Dla przedstawiciela Partii Zielonych priorytet powinny zachować jedynie długodystansowe połączenia międzynarodowe oraz transport towarów. Kellner zaapelował ponadto o szybszą decyzję w sprawie produkcji zrównoważonego paliwa lotniczego (SAF) na Łużycach.
Ostre cięcie jak na kolei w PRL?Jeśli postulaty Lewicy i Zielonych zostaną zatwierdzone najdotkliwiej mogą ucierpieć oczywiście Eurowings i Lufthansa. W przypadku spółki zależnej od narodowego przewoźnika Niemiec straciłaby połączenia z Berlina do Düsseldorfu, Stuttgartu i Kolonii/Bonn. Cięcia dotknęłyby także rejsów z Düsseldorfu do Hamburga, Monachium i Lipska/Halle, jak również z Hamburga do Monachium i Stuttgartu oraz ze stolicy Badenii-Wirtembergii do Bremy.
Narodowy przewoźnik Niemiec straciłby przede wszystkim swoje najważniejsze połączenie krajowe, między Monachium a Frankfurtem nad Menem. Dwa główne huby Lufthansy są obsługiwane dziennie przez dwanaście, a czasami nawet piętnaście rejsów każdej doby! Redukcje dosięgłyby także loty z obu miast do Berlina, Bremy, Düsseldorfu, Hamburga i Hanoweru jak również rejsy z Frankfurtu do Lipska, Drezna i sezonowe na wyspę Sylt oraz loty z Monachium do Münster/Osnabrück i Kolonii/Bonn.
Rykoszetem oberwałyby pewnie jeszcze Amsterdam, Bruksela, Paryż, Praga, Wiedeń, Zurych, a być może nawet Kopenhaga, kwalifikujące się pod kategorię "loty krótkodystansowe". Czy taki czarny scenariusz jest możliwy?